Od pierwszych nut Bring me to life - Evanesence, przez piękny głos Sharon den Adel, przez wygląd Jareda, przez głos Mike, przez te wszystkie czynniki i jeszcze więcej, więcej stworzyłam jakąś niezatartą więź z rockiem.
Rock był ze mną, gdy dorastałam i w czasach dzieciństwa na płytach rodziców. Jest ze mną teraz i będzie pewnie za rok, gdy będę już dorosła. Z muzyką się wychowujemy, potem ona nas kształtuje, a na końcu jest naszym przyjacielem i powiernikiem.
Rock nie wszystkim pasuje, jest głośny i nieco krzykliwy, a metal zbyt głośny, by słuchać go w słuchawkach. Jednak mimo to uwielbiam rock. I mam nadzieję, że kiedyś pojadę na Woodstock, na koncert Linkin Park i spotkamy Amy czy Sharon.
Nie lubię tego typu muzyki, ale Ci muzycy naprawdę umieją grać i pomimo mocnego brzmienia jest na czym ucho zawiesić. Pisz dale, bo Twe posty są genialne! :)
OdpowiedzUsuń