sobota, 5 grudnia 2015

Nieco inaczej

   Okej, da się przerobić utwór popowy na metalowy. Da się? Da się. Tak samo utwór rockowy na rap. I można tworzyć wiele komplikacji czy Mashupów. Świetna sprawa.
   Jednak przerobić rock na kołysanki dla dzieci? Koleżanka pokazała mi różnego rodzaju przeróbki, więc zaczęłam słuchać i usypiać. Na początku, gdy usłyszałam "The Kill" 30 Seconds to Mars, pomyślałam: "Jejciu, jaki kicz". Nie miało to nic z rocka. I to właśnie było w tym piękne!
   Czytałam kiedyś biografię Kings of Leon "Sex on Fire". Caleb powiedział, że rocka poznał, gdy był już nastolatkiem. Wywarło na nim to wielkie wrażenie. Poznał Deep Purple i kilka innych zespołów. Sama z rockiem spotykam się od wielu lat. Na kasetach mamy, płytach taty. To były moje początki. Jednak rocka zaczęłam słuchać, gdy moja siostra była w gimnazjum, a w głośnikach każdej nastolatki królowała Amy Lee. Zakochałam się w jej głosie. Nie wyobrażałam sobie dnia bez niej. I bez Sharon den Adel. Gdy poszłam do gimnazjum moje gusta nieco się rozszerzyły. Skillet, Thirty Seconds to Mars, Nightwish i wiele, wiele innych.
   Gdy miałam sześć czy siedem lat nie myślałam o kołysankach. Tym bardziej w wersji rockowej! Jednak to jest coś!
   Kilka moich ulubionych utworów: 


1 komentarz:

  1. Dużo można się z tego postu dowiedzieć o Twoim dzieciństwie-fajna sprawa ogólnie. Wpis pozytywny, czekam na kolejnego.

    OdpowiedzUsuń