Rozumiem, rozumiem wszystko. Zakazywać książki, które coś głoszą - ok. Nawet Pottera zniosę, ale muzykę? Nieco śmieszne, że jednostki kościoła nawet nie słuchając/czytając/oglądając zakazuję pewnych rzeczach. To temat tabu. Kościół jest dobry, więc i jego wyboru są dobre. A człowiek musi być dobry, czyli słuchać nauk Kościoła.
W takim razie jestem złym człowiekiem. Wierzę w teorię Kopernika, [mimo iż wiem, że Jan Paweł II skreślił "O obrotach sfer niebieskich" z listy ksiąg zakazanych] czytałam wszystkie tomy Harry'ego Pottera i słucham rocka. Chyba pójdę do piekła.
M.in. zakazane zespoły to AC/DC, Behemot, Burzum, Coma, [tak, COMA!] Guns 'N' Roses, Hunter, Iron Maiden, KISS, Korn, Led Zeppelin, Marilyn Manson, [ok, szanuję i rozumiem] Megadeath, Metallica, Nightwish, Ozzy Osbourne, Nirvana, Pink Floyd, Sex Pistols, Queen, Slayer, The Doors, Utopia, The Rolling Stones, The Who, nawet Within Temptation i Evanesence!
Wszystko co dobre musi być zakazane. Dziwię się, że Mick Jagger czy Selena Gomez są zagrożeniem duchowym dla kościoła. Demi Lovato, Celine Dion, Justin Bieber, Beyonce, Avicii i kilkanaście innych osób także.



Zgadzam się z Tobą. Sama nigdy nie zrozumiem ideologii Kościoła... No ale co poradzić. Pisz więcej:) z każdym wpisem czekam na kolejny z niecierpliwością, więc Twój blog odnosi pozytywne wrażenia.
OdpowiedzUsuń