sobota, 17 października 2015

Rak 'n' Roll


   "Mental House" to pierwszy utwór umieszczony na czwartym albumie studyjnym POLSKIEGO zespołu Afromental. Zarówno utwór rozpoczynający płytę, jak i album noszą tę samą nazwę.
Ale o tym innym razem.  
   Dzisiaj to właśnie Afromental był moją inspiracją.


   Na "Differences" trafiłam przypadkiem. W telewizji leciała reklama "The Voice of Poland", a ja pomyślałam, że naprawdę dawno nie słyszałam głosu Tomsona. Wszystkie ich utwory już przerobiłam, więc skłoniłam się na coś nowszego... Padło na "Mental House". 10 utworów, 40 minut czystej wojny brzmień i 7 artystów, którzy porywają słuchacza w cudowną podróż.
   Po pierwszym utworze, który był istną bombą przebrnęłam przez kolejne z coraz szerzej otworzonymi ustami. Ale to ostatni - dziesiąty utwór był strzałem, ha, paradoksalnie, w dziesiątkę.


   Teledysk jest prosty. Na ścianie wyświetlane są urywki filmu "Chemia", a chłopcy z zespołu stoją gdzieś z boku, jakby mieli być tylko dopełnieniem. Prostota tego teledysku tworzy jego piękno.
Warto wspomnieć, że reżyser filmu, Bartosz Prokopowicz, jest także odpowiedzialny za teledysk do "Differences". 


   Akustyczna wersja jest dysonansem. Rozpoczynając "Mental House" myślałam, że cała płyta będzie utrzymana w głośnych i ostrych brzmieniach. Płyta pokazała uniwersalność muzyków. Przewinęło się przez nią tyle wspaniałych gatunków, że nie spodziewałam się, że sięgną jeszcze po gitarę, tylko gitarę, która dopełni całość. Tomson i Łozo jak zwykle idealnie współgrali, a ja nie mogłam wyjść z podziwu, że Afromental może otrzymać tak delikatne i subtelne granie.



   Ach, no tak. Jeszcze tekst. Stukając palcami o klawiaturę, zastanawiałam się, jak opisać coś tak... No właśnie. I tutaj pojawił się mój problem. Jeżeli o teledysku i wykonaniu można powiedzieć, że były nieskomplikowane, to tekst powala na kolana. 
   Nie powinnam się nad nim rozpisywać. To piękno i subtelność, które zostało uchwycone za pomocą słów. Gdy pierwszy raz usłyszałam "Differences" wiedziałam, że tekst zostanie ze mną na długo...

"And I know this road and the
Lonely coldness but
You're not alone there noo
Though these days still ain't over you've got to know 
Your life's depending on you."
  
   Utwór całkowicie mnie zaskoczył. Jest finezją, wisienką na torcie, jaki daje nam "Mental House". Nie widzę w nim nic, co mogłoby powiedzieć, że jest przeciętny. "Differences" to niesamowita historia uchwycona w niespełna sześciu minutach. Historia samotności, odrzucenia, wiary i nadziei. Uczucia, które niesie ten utwór są tak różne, że ciężko zaklasyfikować go jako twór pozytywny czy negatywny.



   Jestem ciekawa, jak Wy zareagowaliście na ten utwór? A może piosenkę? Jak zaklasyfikowaliście "Differences?" To może niesamowite dzieło czy piosenka, którą od czasu do czasu usłyszycie w radiu?
   Jak zapatrujecie się na teledysk? Pasuje do filmu? Czekam na Wasze opinie! :)



 

2 komentarze:

  1. Pierwszy post i strzał w dziesiątkę. Istna bomba. Każdą kolejną informacje czytałam z otwartymi ustami jak sama wspomniałaś na początku. Pisz więcej. Chętnie poczytam więcej na ich temat. :D

    OdpowiedzUsuń